„Do wyższych rzeczy jestem stworzony i dla nich tylko żyć powinienem”

Przygotowania do napisania tekstu o św. Stanisławie Kostce, w roku jemu poświęconym, sprawiły, że przed oczyma stanęła mi pielgrzymka na Podlasie w kwietniu 2013 roku. Właśnie wtedy odwiedziliśmy miejsca związane z osobą Świętego: Rostkowo, gdzie się urodził, Przasnysz, gdzie w kościele ojców pasjonatów został ochrzczony i gdzie spoczywają jego rodzice. Wreszcie Drobin z kościołem, którego fundatorem był dziad Stanisława. 

Sięgam pamięcią do tych miejsc i zamyślam się nad nieuchronnością przemijania. W Rostkowie nie ma już śladu po dawnym dworze. Żyją natomiast barwne legendy związane z życiem świętego młodzieńca, o tym jak skutecznie potrafił uciszać modlitwą rechot żab, o chłopcu który odcisnął swoją stopę w kamieniu i po dziś dzień można ją oglądać, o starej lipie pod którą chłopiec rozmyślał o Bogu. W Drobinie tablice nagrobkowe w tamtejszym kościele mówią o potędze katolickiego rodu Kostków, których przodkowie tu właśnie zostali pochowani. 

18 września przypada święto Stanisława Kostki, stąd potrzeba krótkiego przypomnienia jego historii. Urodził się w październiku 1550 roku w zamożnej katolickiej rodzinie. Miał trzech braci i dwie siostry. W rodzinnym domu przebywał do 14 roku życia. Kiedy synowie podrośli ich ojciec stwierdził, że domowa edukacja już nie wystarcza i należy wysłać Stasia i Pawła do Wiednia, by w kolegium jezuickim zdobywali wiedzę. Przybyli tam pod opieką nauczyciela Jana Bilińskiego w lipcu 1564 r. 

Stanisław szybko dał się poznać jako pracowity i zdolny uczeń a także gorliwy religijnie młodzieniec. Modlił się całym sercem, oddawał się różnym ascetycznym praktykom, niekiedy nawet zagrażającym jego zdrowiu i życiu ( biczowanie, radykalne posty, ciężka praca fizyczna). Nie podobało się to jego bratu, który bezskutecznie próbował wyperswadować mu zbyt surowe ćwiczenia. Stanisław wciąż pozostawał młodzieńcem bardzo rozmodlonym i nie brał sobie do serca uwag starszego brata. Podczas choroby w 1565 roku otrzymał łaskę cudownych objawień, dwukrotnie przeżył widzenia. W pierwszym zobaczył świętą Barbarę (dla której miał szczególny kult) w towarzystwie dwóch aniołów. Jeden z nich trzymał w ręku hostię. Ten obraz ukazał mu się w chwili, gdy zapragnął kapłana z komunią św., a ten nie mógł przybyć. Drugie objawienie to obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Najświętsza Panienka zapewniła go, że wyzdrowieje i nakazała mu wstąpienie do jezuitów. Jak widać była to dusza mistyczna, pozostająca w ścisłym kontakcie z Bogiem i światem nadprzyrodzonym.

Chłopiec wyzdrowiał, ukończył kolegium i zdecydowanie wybrał swoja drogę. Postanowił, że do kraju nie powróci, wstąpi do Towarzystwa Jezusowego, zgodnie z dawnym pragnieniem. Ta decyzja nie znalazła uznania w oczach ojca. Zdesperowany nastolatek ucieka się do podstępu. W żebraczym przebraniu wyrusza do Augsburga, by tam znaleźć oparcie u Piotra Kanizego. Ten miał mu pomóc w dalszej drodze do Rzymu. Ta starannie przygotowana ucieczka ma nieco sensacyjny przebieg. Za uciekinierem natychmiast podąża rodzinny pościg. Jest pogoń, jest ukrywanie się, nierozpoznanie – jednym słowem wydarzenia pełne dramatyzmu. Chłopca nie udaje się zatrzymać, cały i zdrowy dociera do Rzymu, gdzie znajduje schronienie w domu profesorów. Zostaje zakonnikiem. Wszystkie obowiązki wykonuje nader starannie. A są to wszelkie posługi w domu i wśród braci zakonnych, ciężka praca fizyczna, nauka i modlitwa. Swoją sumiennością zdobywa uznanie mistrzów i współbraci.

Przełożeni, widząc tak szlachetnego chłopca ,pozwolili mu już w pierwszych miesiącach 1568 roku złożyć śluby zakonne. Młodzieniec przeżył wówczas chwile szczęścia, wierzył że wypełnił wolę Boga. Ze spokojem myślał o przyszłości, był gotowy nawet umrzeć już teraz, jeśli Bóg tego od niego zażąda. Któregoś dnia powiedział do braci: umrę jeszcze w tym miesiącu. Nikt z otoczenia nie traktował poważnie jego słów, a jednak stało się tak jak mówił. Zachorował nagle, opadł z sił, zmagał się z wysoką gorączką. Umarł 15 sierpnia 1568 roku w uroczystość Wniebowzięcia NMP.

Umarł w zakonie, z dala od rodzinnego domu. Umarł, by osiągnąć niebo. Wieść o jego śmierci rozeszła się szybko. Żegnało go wielu mieszkańców Wiecznego Miasta. Wśród oddających mu cześć był też jego brat Paweł, który przeżył wówczas nawrócenie. Pochowano go w kościele św. Andrzeja w Rzymie. W 1605 roku był beatyfikowany, a 31 grudnia 1726 roku kanonizowany.

Święty Stanisław Kostka należy do najpopularniejszych polskich świętych. Jest patronem młodzieży. Uczy wiary głębokiej, całkowitego zawierzenia Bogu. Daje przykład hartu ducha przy znoszeniu wszelkich cierpień i niedogodności. Jest przykładem młodzieńca, który swoją miłością Boga i rezygnacją z uroków świata może imponować ludziom w różnym wieku. Całe jego życie jest potwierdzeniem prawdy, że trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi.

Lidia

Nasz adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

Czytaj więcej: Dotąd dwoje, lecz jeszcze nie jedno, odtąd jedno, chociaż nadal dwoje – obrączki jako symbol...

© 2014 Rzymskokatolicka parafia p.w. Śś. Stanisława i Bonifacego B.M.